COVID-19: Komunikat dotyczący sklepów stacjonarnych  Dowiedz się więcej

Makijaż podczas jazdy na rowerze - tak czy nie?

...by Agnieszka Horniak

Pytanie czy kobiety powinny się malować uprawiając sport zostało już podnoszone wielokrotnie. Zapytane o to co niektóre feministki odpowiedzą:  „absolutnie nie, sport to nie rewia mody, przecież mężczyźni się nie malują”. Jednak duże grono kobiet lubi prezentować się w makijażu, czuje się wówczas pewniej i atrakcyjniej, a łączenie go z aktywnością fizyczną (w tym przypadku z jazdą na rowerze) nie jest dla nich żadnym problemem. Owszem nie jest to problem, jeśli robimy to umiejętnie. Co to oznacza?

Zasada jest prosta – skoro potrafimy dobrać odpowiedni strój, tak, aby podczas jazdy na rowerze czuć się w nim komfortowo, zarówno fizycznie jak i psychicznie ( czyt. podoba nam się on wizualnie, czujemy się w nim atrakcyjnie) to tak samo powinnyśmy postępować z makijażem. Należy go dobrać umiejętnie, tak, aby nam się podobał, aby pasował do okazji i abyśmy się w nim dobrze czuły i dobrze wyglądały – także po kilku godzinach jazdy. O tym ostatnim niestety wiele Pań zapomina. Często możemy zaobserwować u nich odwrotny efekt do zamierzonego – makijaż zamiast podkreślać urodę i zamaskowywać pewne mankamenty dodaje im lat i zwraca na siebie uwagę odciśniętym tuszem do rzęs, zważonym podkładem, rozmazaną szminką, itd… W takiej sytuacji na pewno wyglądałyby lepiej w wersji „nomakeup”. Tak, w tym przypadku mniej znaczy lepiej!

Ponieważ nasza twarz jest często wystawiona na działanie promieni słonecznych, a skora twarzy jest cieńsza i bardziej delikatna powinniśmy dbać o nią wyjątkowo. Jeśli więc rezygnujesz całkowicie z makijażu, ważne, abyś pamiętała i nałożyła na twarz dobry krem z filtrem chroniący Twoją skórę przed promieniowaniem UV. Wiele kobiet idąc na rower wychodzi z założenia – „dam skórze pooddychać” i nie nakładając podkładu nie zabezpiecza twarzy w żaden inny sposób. Tak, zgadza się, dobrze przeczytałaś - makijaż „zabezpiecza” naszą skórę. Przed czym? Przede wszystkim przed szkodliwym działaniem  promieni słonecznych. Jak to się dzieje? Robiąc makeup sięgamy po krem (który nakładamy pod podkład) , a następnie aplikujemy podkład. Jedno lub drugie posiada zazwyczaj w swoim składzie filtr UV. (Jeśli właśnie się okazało, że spośród kremu i podkładu, które używasz na co dzień żaden nie posiada filtra UV czym prędzej zmień kosmetyki!).

Filtry UV występujące w kosmetykach chronią naszą skórę przed szkodliwym wpływem promieni UV. Przed promieniami UVA chroni nas filtr PA, natomiast przed promieniami UVB – filtr SPF. Częściej spotykanym filtrem w składzie jest filtr SPF, jednak warto, aby kosmetyk posiadał jeden i drugi rodzaj. Niezabezpieczona kremem lub podkładem z filtrem SPF i PA twarz będzie bardziej narażona na poparzenia, uszkodzenie kolagenu i utratę sprężystości, a w efekcie pojawią się na niej szybsze oznaki starzenia jakimi są zmarszczki. Pamiętaj, że skórę twarzy musimy zabezpieczać nie tylko latem ale przez cały rok. Na co dzień o tym nie myślimy, na szczęście robią to za nas producenci kremów lub podkładów. Podsumowując. jeżeli wychodząc na rower rezygnujesz z makijażu, a co za tym idzie, także z nałożenia podkładu, pamiętaj, aby nie rezygnować z kremu!  Jeśli nie masz w domu kremu do twarzy z filtrami UV czym prędzej zaopatrz w niego swoją rowerową kosmetyczkę i nakładaj go przed każda rowerową eskapadą. Twoja skóra będzie Ci za to wdzięczna.

Co jeśli lepiej czujesz się w makijażu i chciałabyś nałożyć go także na czas jazdy na rowerze? To absolutnie nic złego. Nie musisz się czuć jak przysłowiowa „Barbie” tylko dlatego, że chcesz zatuszować pewne niedoskonałości i delikatnie podkreślić urodę. Wystarczy spojrzeć na wiele kobiet sportowców, które także nie rezygnują z makijażu w trakcie aktywności fizycznej. Ważne jednak, aby wykonać go umiejętnie. „Umiejętnie, czyli jak?” 😉  W tym przypadku lepiej odstaw ciężkie, mocno maskujące i zapychające pory podkłady. Na te okazję lepiej sięgnąć po lekki, wyrównujący koloryt skóry podkład lub kremy BB. Nawet jeżeli Twoja twarz nie będzie idealnie nieskazitelna to kogo to obchodzi? Uprawiasz sport, to oczywiste, że wyjdą Ci rumieńce lub lekko zaczerwieni się nos! Pamiętaj, że w tym wszystkim powinnaś wyglądać ładnie ale także naturalnie. Idealna „lala” z nienagannym makijażem i wykonturowaną twarzą będzie prezentować się nieco zabawnie podczas rowerowej przejażdżki. Podczas jazdy na rowerze sięgnij więc po lekki podkład, który wyrównuje koloryt skóry, nawilża, nie zapycha porów i jest lekko lub średnio kryjący. Idealnie by było, aby posiadał filtry UV – SPF i PA. Jeśli jednak takiego nie znajdziesz, nic się nie martw. Pamiętaj, że przed każdym podkładem należy nałożyć krem. Najlepiej, abyś wychodząc na rower zawsze wybierała krem z filtrem SPF i PA. Wówczas, nawet jeśli Twój podkład nie będzie posiadał filtra, krem zadba o odpowiednie zabezpieczenie twarzy.

Zrezygnuj z korektora i pudru. Z czasem, wysiłek fizyczny i tak sprawi, że zaczniesz się pocić, a Twoja twarz będzie się świecić. Skoro to nieuniknione to po co dodatkowo zapychać pory skóry? Warto także zrezygnować z różu i bronzera. Wysiłek fizyczny sam wymaluje nam na twarzy naturalne rumieńce, których nie powinnyśmy się wstydzić. Jeśli dołożymy do nich dodatkowy róż lub bronzer – efekt może być nieco komiczny. Pamiętaj, że makeup na rower to taki „makeup no makeup”, paletę do konturowania zostaw więc na inne okazje.

Jeśli masz tendencję do rozmazanego tuszu do rzęs, a mimo to bez makijażu oka czujesz się źle – rozważ zakup tuszu wodoodpornego. Musisz jednak pamiętać, że tego rodzaju mascary bardziej niszczą i obciążają rzęsy. Najlepiej więc nie używać ich na co dzień. Być może sama zmiana na inny model lub inną markę sprawi, że unikniesz efektu Misia Pandy? Jedno jest pewne – rozmazane oczy nie prezentują się atrakcyjnie. Jeśli po rowerowej przejażdżce wyglądasz jak po całonocnej imprezie to uwierz, że dużo lepiej będzie abyś zupełnie zrezygnowała z podkreślenia rzęs. Poszukaj więc swojego rozwiązania na trwały tusz do rzęs lub zrezygnuj z niego zupełnie.

Wiele kobiet uważa, że osiąga pełny makijaż oka, dopiero po nałożeniu tuszu oraz kredki lub eyelinera. Jeśli do nich należysz, pamiętaj, że w przypadku tych produktów zasada działa podobnie jak z mascarą. Znajdź odpowiednią kredkę/eyeliner, który nie będzie się rozmazywał ani odbijał na dolnej części oka. Pamiętaj także, aby nie „poszaleć za bardzo” z grubością i długością kreski. Powinna ona jedynie podkreślać linię oka. Intensywne „kocie oczy ” są intrygujące ale nie kiedy spoglądają spod rowerowego kasku.

Wszelkie cienie do oczu powinny poczekać na inne okazje. Po pierwsze, pomalowana powieka, podczas jazdy na rowerze będzie wyglądała nieco dziwnie. Skoro nie jeździmy w szpilkach i sukienkach (zazwyczaj 😉) to i rezygnacja z cieni do oczu nie powinna być zaskoczeniem. Jakbyś jednak ciągle nie czuła się przekonana to weź pod uwagę, że spocona twarz + pomalone powieki  = efekt zrolowanych cieni. To, podobnie jak rozmazany tusz do rzęs, kojarzy się z imprezą, a nie uprawianiem sportu.

Wisienką na torcie będzie delikatny makijaż ust. Najlepiej jeśli użyjesz do niego nawilżającej, bezbarwnej lub lekko barwiącej pomadki. Warto po nią sięgnąć nie tylko ze względów estetycznych ale przede wszystkim z powodu ochrony. Pomadka zabezpieczy skórę Twoich ust przed wiatrem i słońcem i zapobiegnie ich pękaniu.
A do tego pięknie i naturalnie podkreśli Twój uśmiech po wykonanym treningu. Idealnie, prawda? 😉